SZCZĘŚLIWA(?) #7 SŁOWA PROSTO Z SERCA
[Camille Saint-Saëns - "Łabędź" z Karnawału zwierząt, czyli moja ulubiona melodia z dzieciństwa]
Ostatnie wydarzenia w tym miesiącu dały mi wiele do myślenia. Monotonia i rutyna wkradły się do mojego życia. Zrozumiałem, że najważniejszą czynnością, którą wykonywałem jest praca, jednak wciąż czegoś mi brakowało, szukałem ucieczki od codzienności w randkach i alkoholu.
Nie bójmy się tego powiedzieć, ostatnie tygodnie nie były przełomowe. A właśnie tego potrzebuję. Przełomu.
Miłości?
Sama się odnajdzie, wszystko w swoim czasie. Jako dziecko i później nastolatek czułem nieustanne odtrącenie ze strony płci pięknej. Na studiach zwykły Paweł, Pablito, zamienił się w Doktora Polo. Z młodego pryszczatego gówniarza wyrosłem na cieszącego się zainteresowaniem kobiet mężczyznę. Ta zmiana obudziła we mnie pewność siebie, która nieco później przerodziła się w narcyzm i zarozumiałość.
Czułem, że muszę wytłumaczyć się z mojego podejścia do kobiet. Przeczytałem wcześniejsze wpisy, zanalizowałem swoją postawę. Tutaj dziewczyna z tindera, tam jakaś kelnerka z chińczyka. Kobieciarz, pomyślałeś.
Z ręką na sercu wyznaję, tak było. Ale to zmienię.
![]() |
| [https://www.firstclass.cz/2019/07/40-myslenek-dalajlamy-ktere-me-nejvice-ovlivnily/] |
Również spotkanie z Doktorem Mikiem, które do dzisiaj nie wiem, czy było rzeczywistością, czy snem na jawie, wywołało we mnie pragnienie polepszenia samego siebie. Osiągnięcia szczęścia.
Dostałem przed chwilą telefon od szefa kliniki, w której pracuję, o pilne stawienie się na spotkaniu w poniedziałek o 10...
Jak mówi tybetański duchowny:
Jeśli problem jest do rozwiązania i możesz coś zrobić, nie ma potrzeby by się martwić.
Jeśli nie jest możliwy do rozwiązania, martwienie się nie pomoże.
O co chodzi?

Komentarze
Prześlij komentarz